Młodzi piłkarze MKP Wołów na mini mistrzostwach DEICHMANN ‘2013

Słodki smak 1

Pierwszy gwizdek w wiosennych rozgrywkach minimistrzostw DEICHMANN wybrzmiał ledwie dwa tygodnie temu, a już największe emocje z udziałem młodych piłkarzy MKP Wołów wydają się być za nami. W trakcie pierwszych serii pojedynków spotkali się oni bowiem z całą czołówką ligowej grupy i choć zasmakowali goryczy porażki, to jednak w meczach decydujących o końcowej lokacie po zasadniczej rundzie zmagań zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, głośno i wyraźnie tym samym zgłaszając aspiracje do ostatecznego zwycięstwa.

W kategorii wiekowej U-11 w szranki mistrzowskich zmagań stanęły 33 zespoły, które w pierwszej fazie rozgrywek podzielone zostały na dwie grupy. W ciągu dwóch pierwszych tygodni rozegrano 78 pojedynków, po których można już wskazać ekipy, między którymi powinna rozegrać się walka o mistrzostwo we wrocławskiej strefie. Nasz zespół zaprezentował się na tyle dobrze, aby znaleźć się w ścisłym gronie faworytów trzebnickiego finału.

Nasi mistrzowie jesiennych zmagań do wiosennych rozgrywek przystąpili pod banderą Hiszpanii, co z jednej strony niewątpliwie nobilituje, ale i zobowiązuje do przynajmniej przyzwoitej gry. W dotychczasowych spotkaniach podopieczni trenera Grzegorza Paczkowskiego stanęli na wysokości zadania, już na wstępie zapewniając sobie pozycję w ścisłej czołówce.

 

Wołowska La Furia Roja rozpoczęła imprezę od starcia z ekipą Danii (Polonia Środa Śl.) - rywalem bardzo wymagającym, lecz tym razem skandynawski dynamit nie eksplodował. Nasi reprezentanci cały czas kontrolowali przebieg pojedynku nie pozwalając konkurentom na zbyt wiele, samemu zaś rozkręcając się z każdą kolejną minutą. W efekcie już na początku drugiej odsłony konfrontacji jej los był przesądzony i udziałem wołowian stało się pierwsze efektowne zwycięstwo (5-0). Znacznie więcej emocji dostarczył pojedynek z Meksykiem (Parasol Wrocław). Rywale rozpoczęli tyleż udanie, co przypadkowo, ale to oczywiście w niczym nie zmieniło faktu, iż przez większą cześć meczu - choć jego rytm wyznaczali młodzi piłkarze MKP, prowadzeniem cieszyli się El Tri. Na szczęście w samej końcówce strzelecką formą błysnął Igor Szydełko i po jego trafieniach losy pojedynku przechyliły się na hiszpańską szalę futbolowej wagi (2-1). Po nieprzeciętnych emocjach, szalonej pogoni i dwóch chwilach krótkiego oddechu wołowskim uosobieniom Ramosa i Iniesty przyszło zmierzyć się z kroczącymi od zwycięstwa do zwycięstwa Irlandczykami (Polonia Wrocław). Konfrontacja miała być ozdobą pierwszego dnia rywalizacji, lecz tym razem musieliśmy obejść się smakiem, gdyż mecz właściwie zakończył się zanim się na dobre rozpoczął. Po czterech szybkich ciosach nasi reprezentanci znaleźli się na przysłowiowych deskach i choć później odzyskali wprawdzie rezon, to ani meczu, ani tym bardziej wyniku nie udało już się uratować (2-6).

 

Drugi weekend zmagań we wrocławskiej lidze wołowskie orliki rozpoczęły od konfrontacji z mającym duże aspiracje Kamerunem (Śląsk Wrocław). Mecz miał jednak bardzo jednostronny przebieg, a po końcowym gwizdku arbitra dumne Nieposkromione Lwy przypominały raczej byka po efektownej corridzie (5-0). Głównym daniem tego dnia miał być jednak hamburger z frytkami, czyli pojedynek z ekipą USA (Polonia Środa Śl.). I tym razem obaj finaliści jesiennych rozgrywek stoczyli ekscytujący piłkarski bój, w którym nie brakowało emocji i zwrotów akcji, przyprawionych efektownymi zagraniami z obu stron. Losy meczu w samej końcówce na swoją korzyść przechylili Amerykanie (1-3), robiąc w ten sposób milowy krok na drodze do zwycięstwa w pierwszej fazie mistrzowskiej rywalizacji. Na szczęście wołowianie dość szybko przełknęli gorzką pigułkę porażki, a hiszpańska furia rozszalała się na nowo w konfrontacji z drużyną Austrii (Śląsk Wrocław). Wunderteam dzielnie stawiał czoła rozwścieczonym Hiszpanom, lecz mecz toczył się bardziej w rytmie pasodoble niż wiedeńskiego walca i po jego zakończeniu nasz zespół dopisał do swojego konta kolejny komplet punktów (6-0). Na koniec kwietniowego rozdziału mistrzostw DEICHMANNA wołowianie wrócili na Czarny Ląd, aby stanąć w szranki futbolowej rywalizacji z zawodnikami Nigerii (kolejny zespół Śląska Wrocław). Już pierwsze minuty pojedynku pokazały, że Super Orły swej szansy upatrywać mogą jedynie w zmęczeniu konkurentów, lecz nasi reprezentanci szybko rozwiali nigeryjskie złudzenia, uciekając rywalom na dystans trzech trafień. W następnych minutach mecz miał wprawdzie już znacznie bardziej wyrównany przebieg, ale jego losy były wówczas rozstrzygnięte (5-2).

 

Choć do końca pierwszej fazy zmagań w minimistrzostwach naszym zawodnikom pozostało do rozegrania jeszcze dziewięć spotkań, to trudno oprzeć się wrażeniu, że tę emocjonującą część rywalizacji mają już za sobą. W konfrontacjach z ekipami czołówki wołowianie spisali się na tyle dobrze, aby zająć pewne miejsce na ligowym podium. Wprawdzie nie wyszli z tego etapu walki bez szwanku, ale nawet w przegranych konfrontacjach - a właściwie: głownie w nich, pokazali kawał fajnego futbolu. Z całą pewnością hiszpańska drużyna w składzie: Kacper Golinowski – Filip Dymitruk (8 zdobytych goli), Jakub Hoja (5), Szymon Jedynak, Adam Judziński (2), Marek Leśniewski (1), Paweł Leśniewski, Hubert Skrzek (2), Igor Szydełko (7) oraz Mateusz Żmuda (1); będzie mocnym konkurentem do ostatecznego zwycięstwa, a prawdziwym wyznacznikiem formy i umiejętności naszych młodych piłkarzy będą dopiero pojedynki fazy play-off, które rozegrane zostaną w czerwcu na murawie stadionu w Trzebnicy. W międzyczasie zaś wszystkich zainteresowanych kolejnymi sukcesami piłkarskiego narybku z Wołowa odsyłamy na internetową stronę wrocławskiego Stowarzyszenia Kochamy Sport (www.kochamsport.pl), gdzie co niedzielę, na bieżąco będzie można śledzić spodziewaną serię efektownych zwycięstw ekipy Hiszpanii.

Dodano: Poniedziałek, 06 maja 2013